Jak pisać i ćwiczyć tworzenie opisów?

Opis to nie służy jedynie do pokazania czytelnikowi co jak wygląda bo ma on własną wyobraźnię, pojęcie o niektórych rzeczach. Gdyby tak było to nie byłby on w ogóle potrzebny. W tym momencie możliwe, że łapiesz się za głowę i myślisz „Typie, co ty bredzisz. Przecież opis jest potrzebny do np…”. No i właśnie. To jest najważniejsza rzecz o jakiej należy pamiętać. Nie piszemy, że kubek był czerwony jeśli nie tworzy to klimatu, nie informuje o czymś lub za parę rozdziałów nie wspomnimy o tym kubku.

1. Opis a klimat.

Tutaj jak domyślam się wszystko jest zrozumiałe. Jeżeli nie wymienimy po prostu tego co się gdzie znajduje i nie podamy kolorów kształtów to z pewnością nawet przypadkiem stworzymy jakiś klimat. Do użycia tego używamy najpierw języka jakim się posługujemy i znaków interpunkcyjnych. Chcąc stworzyć ciężki klimat nie używajmy może zdrobnień (Koc to koc, nie kocyk albo kocyś). Jeśli chcemy wprowadzić czytelnika w sielski klimat to zdecydowanie zdania wielokrotnie złożone oraz milion wielokropków nam nie pomoże. Tak samo jak język naukowy. Rozumiemy? Tak, ja wiem, że tak.

Uchyliłem delikatnie skrzypiące drzwi a moim oczom ukazało się ciemne pomieszczenie.

Uchyliłem delikatnie skrzypiące drzwiczki a moim oczkom ukazał się ciemny pokoik.

Oba zdanie są na poziomie możliwym do stworzenia dla każdego. Ale po przeczytaniu pierwszego ja mam wrażenie, że może chodzić o jakiś wilgotny, pizgający złem pokój. W przypadku drugiego jestem pewny, że chodzi o pokój dziecięcy.

2. Opis a bohaterowie.

Zawsze będę przekonany, że to opisy czy dialogi się lepiej nadają do przedstawienia bohatera czytelnikowi od przymiotników. Jasne, możecie napisać w pierwszym akapicie, że Jasiu to bałaganiarz bez szacunku do rodziców z którymi zresztą jest w dość słabej relacji oraz nie umie rozmawiać z kobietami. Możecie też ten pokój Jasia opisać. I to nie jest miejsce, żeby napisać „był bałagan” i dać sobie spokój. Bałagan też się da opisać. Coś było nieumyte, coś było niewyniesione, coś było niewyrzucone, coś się walało pod nogami, półki były zakurzone. Wiadomo. I to czytelnik zapamięta dużo lepiej niż to, że „w pokoju Jasia panował bałagan”. Słabe relacje z rodzicami można ukazać w dialogu, tak samo zresztą jak jego problemy w kontaktach z płcią piękną.
PS. Pamiętajcie, żeby wspomnieć, że to pokój Jasia jeśli nie jest to oczywiste.

3. Opis a akcja.

Za dużo akcji na raz się nie kończy raczej dobrze. Opis może pełnić (zazwyczaj pełni) funkcję retardacyjną. Retardacja to zwolnienie, przerwanie akcji. Dajemy wtedy odetchnąć czytelnikowi i pozwalamy budować napięcie. Czytelnik coraz bardziej chce wiedzieć co się stanie dalej. Tylko nie bawcie się tak jak Orzeszkowa w „Nad Niemnem”. Opis czegoś możecie dać nawet w połowie walki z kimś, możecie wcisnąć go w środek bardzo ważnej rozmowy kiedy druga osoba musi podjąć jakąś arcyważną decyzję dla całej historii, może dla bohatera. Tylko przeczytajcie to i zobaczcie czy nadaje się żeby komuś pokazać. Kiedy robimy takie coś bardzo łatwo wprawić czytelnika w przekonanie, że ten opis jest na siłę. Ale właśnie. Jak urozmaicić opis?

4. Część główna; jak opisywać „przyjemniej” oraz to ćwiczyć?

Najpierw coś ważnego odnośnie tego jak NIE opisywać. Nie mówcie, że tu leżał wazon, który był obok stołu, pod którym był kot, na którym siedział pies, po którym biegały wszy, które były głodne. Po psie biegały głodne wszy. Jeśli nie ma znaczenia to, gdzie on się znajduje to czytelnik to sobie sam wyobrazi w sposób dla niego bliższy ideału sytuacji. On też ma wyobraźnię. Jeśli nie chcecie stworzyć żadnego klimatu to skupcie się na rzeczach nieoczywistych (W sypialni zazwyczaj jest łóżko, nie musicie o tym wspominać. Może jednak go nie ma?) i ważnych dla sytuacji, fabuły, przebiegu akcji.

No więc jak pisać lepiej? Użyjcie WSZYSTKICH zmysłów. Nie opisujcie tylko tego co widzicie. Opiszcie co czuje wasz bohater w nozdrzach, czy może wiatr rozbija się o jego ubrania, czy może słyszy jakąś muzykę albo dźwięk. Opis zawierający tylko to co widzi bohater nie jest zły ale te parę słów potrafi podnieść jego jakość o milion. Szczególnie jeśli zależy wam na klimacie.

No i jak to ćwiczyć? Czytajcie książki.
Żartowałem. Czytanie nie ma być ćwiczeniem. Czytanie to bardzo fajny sposób na pozyskiwanie nowego słownictwa przy okazji bawiąc się. Ale ćwiczenie jest bardzo proste. Zacznijcie opisywać różne rzeczy które widzicie na co dzień. Stoicie na światłach, opiszcie wszystko. Zauważcie szczegóły. Zauważcie jak woda wylatuje spod kół samochodów, jak śnieg opada na osobę obok was, jak wiatr komuś psuje fryzurę, jak zapach spalin wam wypala nozdrza.

We wtorek o 18 kolejny wpis-tajemnica! A do końca tygodnia wleci krótkie opowiadanie „Zmiana”.
A jak Ty sobie radzisz z opisami? ^^


Jedna myśl w temacie “Jak pisać i ćwiczyć tworzenie opisów?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.