Czy pisanie można wrzucić w planerze?

Czy pisanie można wrzucić w plenerze? No właśnie. Ostatnio cholernie modne stało się planowanie sobie każdej minuty dnia. Budzimy się o tej, o tej jemy śniadanie, o tej idziemy do pracy, o tej mamy przerwę na papierosa, o tej kończymy pracę, o tej jemy obiad, o tej robimy projekt na następny tydzień, o tej jemy deser, o tej siłownia, o tej spędzamy czas z rodziną, o tej mamy pięć minut oddechu a o tej jemy kolacje i idziemy spać. I wiecie co?

Nie uważam tego za nic złego. Serio. Jeśli sobie wszystko planujemy i jesteśmy dzięki temu szczęśliwi to jasne. Albo musimy docisnąć w danym momencie. Tylko żeby nie zapomnieć, że potem trzeba to wypocząć. Organizm jest pamiętliwy. Więc wiecie, jeżeli wasze umysły są ścisłe lub wasza praca od nich tego wymaga to pracowanie w ściśle określonym planie może być rajem dla takiej duszy. No ale wiecie. Są też ci „okropni humaniści”.

W momencie w którym nasza praca czy my sami wymagamy od siebie kreatywności twórczej i czegoś zwanego przez ludzi weną to nie możemy mieć tego na zawołanie. Weźcie kartkę zeszytu i zapiszcie sobie na niej trzy działania matematyczne. Jedyny czynnik który wpłynie na to jak szybko je rozwiążecie to zmęczenie lub jego brak. Możecie to sprawdzić, biorąc pod uwagę, że umiecie je rozwiązać to zajmie wam to mniej więcej tyle samo. Jeśli chcecie to zapraszam do rozwiązywania kilku podobnych zadań codziennie. Co więcej, będzie wam to szło coraz szybciej jeśli jeszcze nie opanowaliście danego tematu do perfekcji.

Oczywiście możecie się zmusić do pisania codziennie. Napisanie sprawozdania czy czegoś tego typu nie będzie problemem. Ale jeśli weźmiecie się za prozę, wpis na bloga czy co dopiero poezję to wasz tekst może wiele stracić. Pisząc z weną, z chęcią, mając „flow” dodajemy naszemu dziełu charakter, użyczamy mu kawałek swojej duszy czy serca. I im bardziej będziemy próbowali sie zmusić do tego tym gorzej to wyjdzie. Jeśli więc nie macie ochoty czy siły pisać a nie macie ustalonych jakiś terminów, odpuście sobie. Bo nie możecie zmusić się do pisania z sercem. Ale możecie się zmotywować aby częściej mieć natchnienie.

Ustalanie, że będziemy pisać od szesnastej do siedemnastej nigdy nie ma więc sensu. Nie traktujmy tego jak pracę, nawet jeśli nią jest, gdy chcemy pisać dobrze. Lepszym pomysłem będzie ustalenie, że będziemy pisać np. 500 słów dziennie. I pamiętajcie, ustalcie sobie próg który raczej będziecie przekraczać, a nie taki w którym zazwyczaj będziecie płakać, że nie daliście rady znów wyrobić „normy”. Bo to was tylko zdemotywuje, a nie o to chodzi, tak? Słyszałem o sposobie na motywację, w którym wieszamy na ścianie kalendarz i zaznaczamy każdy dzień w którym udało nam się wyrobić ustaloną ilość słów, np. Stawiamy X. Staramy się utrzymać „ciąg” tych znaczków, chęć do pisania może nam dać chęć nieprzerywania go. We wpisie o programach przedstawiłem wam „FocusWriter” który ma wbudowaną taką opcję oraz mały kalendarzyk. Ustawiamy granicę słów, a on liczy je podczas naszego pisania, podaje w procentach i pokazuje kiedy skończyliśmy, a potem mamy wgląd do historii.

Dziś bardzo krótki wpis i lekki, żeby po przerwie nie bombardować was tysiącem słów. Najpierw miała się pojawić relacja z Body Worlds, ale będzie jednak w poniedziałek. Co swoją drogą sądzicie o wstawianiu jednej z mojej powieści w odcinkach na bloga? :>

Zapraszam oczywiście do polubienia IG oraz FP!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.